Psychosomatyka – deprecjonowana forma cierpienia.

„Czasem usilnie chcemy zagłuszyć w sobie bolesne emocje. Ale gdy to się uda i przestajemy czuć cokolwiek, tracimy jedyną możliwość, żeby się dowiedzieć, co jest przyczyną naszego cierpienia oraz dlaczego sprawia nam to ból”.

Stephen Grosz, Życie wysłuchane.

Zainteresowanie somatyzacją pojawiło się u mnie parę lat temu, jak jedna z moich mentorek na moją skargę „boli mnie głowa” odpowiedziała: „zamiast czego?”. Zatrzymało mnie to wtedy i zawsze próbuję sobie odpowiedzieć na to pytanie w pierwszej kolejności, jak pojawiają się u mnie objawy fizyczne, bez bezpośrednio poprzedzającego je urazu czy choroby.

Słowo „psychosomatyczny” odnosi się do objawów fizycznych, których przyczyna leży w sferze psychiki. Inne określenia, z którymi możemy się spotkać to „medycznie niewyjaśnione objawy”, zaburzenia konwersyjne, psychogenne czy też czynnościowe – wszystkie zaś wskazują na to, że układ nerwowy nie pracuje prawidłowo, ale nie wskazują przyczyn tego zjawiska.

Somatyzacji doświadczamy na co dzień, chociaż często na tyle do niej przywykliśmy, że przestaliśmy ją zauważać. Typowym objawem fizycznym, w odpowiedzi na emocje jest np. pojawienie się łez, zaczerwienienie policzków czy przyspieszone bicie serca. Niekiedy jednak fizyczna odpowiedź na doświadczenia emocjonalne może być przesadna a nawet dramatyczna i funkcjonowanie jakiegoś układu czy narządu naszego ciała może ulec znacznemu zakłóceniu. W dolegliwościach psychosomatycznych objawy fizyczne maskują więc dolegliwości emocjonalne. Najczęstsze z nich to zmęczenie i ból.

O chorobie psychosomatycznej mówimy wtedy, gdy objawy są nietypowe, upośledzają nasze funkcjonowanie lub pogarszają nasz stan zdrowia, a nie ma dla nich wytłumaczenia w badaniach obiektywnych lub też towarzyszą im nieprawidłowe wyniki, ale nie można znaleźć ich przyczyny.

Somatyzacja to podstawowy mechanizm, wykorzystywany przez ciało do manifestowania rozstroju psychicznego. Dochodzi do niej wówczas, gdy ktoś nie jest w stanie poczuć, wyrazić lub opowiedzieć o swoich emocjach wynikających z trudnych doświadczeń. Z jakiś przyczyn, u niektórych – wbrew logice – cierpienie fizyczne jest łatwiej akceptowalne niż cierpienie psychiczne. Kiedy tłumimy emocje, dezorganizujemy i dezorientujemy mechanizmy broniące nasz organizm przed chorobą i u niektórych zaczynają działać opacznie – zamiast bronić zdrowia, niszczą je. Bardzo często dolegliwości psychosomatyczne powodują sytuacje życiowe, które sprawiają że człowiek czuje się uwięziony (w tym rolą, którą narzuca nam społeczeństwo). Jak pisał Gabor Mate: „Jeśli nie pozwolono nam nauczyć się mówić nie, nasze ciało może w końcu powiedzieć to za nas”.

Michael Odoul, specjalizujący się w medycynie wschodu, odcięcie się od emocji, określa jako wewnętrzną głuchotę. Jego zdaniem, siła i przesunięcie w czasie objawów fizycznych od zdarzenia emocjonalnego, będącego przyczyną dolegliwości, jest wprost proporcjonalna do tego wewnętrznego niedosłuchu. Jeśli komunikacja pomiędzy umysłem a ciałem jest złej jakości, czy też zakłócona – to ciało musi krzyczeć – siła sygnału jaki wysyła, musi być zwiększona. Jeśli jest ona zupełnie zerwana, to komunikat przejawi się głębszą, strukturalną chorobą.

Różne źródła wskazują różne wartości, jeśli chodzi o powszechność ich występowania, ale średnio jest to od 40% do 80% dolegliwości zgłaszanych przez pacjentów u lekarzy pierwszego kontaktu.  Badania przeprowadzone przez WHO w 1997 r. w 15 miastach w różnych zakątkach świata, wykazały że ponad połowa badanych, doświadczyła w życiu kilku „medycznie niewyjaśnionych objawów”, które znacznie pogorszyły jakość ich życia.

Ponieważ pacjent dostrzega fizyczne objawy, szuka choroby somatycznej i najczęściej z nieufnością a nawet złością przyjmuje informacje o psychicznym ich podłożu. Trudno mu to zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować. Często szuka innych opinii, traktując diagnozę jako upokarzającą. Może się zdarzyć, że taką opinię dostanie i uda się na jakiś czas obniżyć poziom dolegliwości (najczęściej w wyniku efektu placebo), lecz najczęściej po jakimś czasie wracają – te same lub inne, równie niewyjaśnione. Wątpliwości wynikają m.in. z tego, że takiej diagnozy nie można postawić w oparciu o jednoznaczne wyniki badań, nie da się też w pełni wyjaśnić mechanizmu ich powstawania. Osoba, która słyszy, że jej dolegliwości mają podłoże psychosomatyczne, czuje się oskarżona o kłamstwo lub wyobrażenie sobie swoich objawów. Może się również zdarzyć, że choroba somatyczna występuje, ale poziom uciążliwości objawów jest nieadekwatnie wysoki, co nasuwa podejrzenie o podsycanie ich przez czynniki psychiczne. Układ nerwowy działający w ciągłym pobudzeniu zwiększa naszą wrażliwość na ból.

Ten brak akceptacji wynika też z tego, że nie traktujemy, jako społeczeństwo, cierpienia w wyniku somatycznej choroby a psychosomatycznej, tak samo. Często dolegliwości psychosomatyczne, mimo że pacjent cierpi tak samo jakby była to choroba somatyczna, są wyśmiewane i traktowane jak wymysły. Nie jest to żadna skaza charakteru czy oznaka słabości, po prostu przeżywamy trudności w różny sposób, często mając też różne wzorce i historię. Jedni piją, inni narzekają, kolejni stają się bardziej zajęci, niektórzy nie śpią, jeszcze inni się objadają, niektórzy płaczą a jeszcze inni chorują. Problem leży też w powszechnej „uznawalności” choroby psychosomatycznej, jako choroby. W świecie, gdzie króluje ego, potrzebujemy na wszystko dowodów naukowych. W naszym systemie prawnym zasada ciężaru dowodu, polega na tym, że tezę należy poprzeć materiałem dowodowym, a tymczasem zaburzenia somatyczne diagnozuje się najczęściej z powodu braku dowodów. Mimo, że już w 400 r. przed naszą erą Hipokrates zauważył, że emocje powodują objawy fizyczne i że chcąc wyleczyć pacjenta należy patrzeć na niego jako całość, współcześnie wciąż nie ma oficjalnej akceptacji w środowisku medycznym, nie mówiąc już o wyjaśnieniu mechanizmu powstawania, zaburzeń psychosomatycznych.

Choroba czy dolegliwości psychosomatyczne, to dowód na to jak stres, z którym nie umiemy sobie poradzić, rujnuje nasze zdrowie. Może on też nie być bezpośrednią przyczyną powstania choroby somatycznej, ale przekroczony akceptowalny przez nasze ciało i system nerwowy poziom napięcia, najczęściej jest czynnikiem spustowym – kamykiem wywołującym lawinę.

Co typowe, osoby doświadczające dolegliwości psychosomatycznych często też zaprzeczają obecności stresu w swoim życiu, a przykre emocje, które zostały przekształcone w objaw fizyczny, są nieświadome. Zawsze niezmiernie mnie to dziwi, bo ja nie pamiętam dnia w swoim życiu, w którym nie byłoby mniejszego lub większego stresu – od silnych doświadczeń po wniesienie ciężkich zakupów na 1 pięto 😉. Jeśli nie czujemy emocji, nie czujemy ciała, a zarówno emocje jak i stres odczuwamy właśnie poprzez ciało, wobec czego jak możemy być świadomi jednego bez świadomości drugiego? Nie da się wybiórczo czuć ciała, podobnie jak nie możemy czuć tylko „pozytywnych” emocji, ciało działa zerojedynkowo – czujemy wszystko albo eliminując to czego nie chcemy czuć, z czasem nie czujemy nic.

Więcej o objawach fizycznych powodowanych przez stres a także o wpływie emocji na choroby somatyczne m.in. w:

  • Poradnik na czas przełomu, A. Perski.
  • Wszystko jest w twojej głowie, S. O`Sullivan.
  • Ciało a stres, G. Mate.

Zostaw komentarz